niedziela, 17 grudnia 2017

"Dziewczyna z pociągu" Paula Hawkins

Ludzie, z którymi coś nas kiedyś łączyło, nie pozwalają nam odejść i żebyśmy nie wiem, jak bardzo próbowali, nie wyplączemy się z tego, nie uwolnimy.Może po pewnym czasie przestajemy po prostu próbować.

Tytuł: Dziewczyna z pociągu
Autor: Paula Hawkins

Opis: Rachel każdego ranka dojeżdża do pracy tym samym pociągiem. Wie, że pociąg zawsze zatrzymuje się przed tym samym semaforem, dokładnie naprzeciwko szeregu domów.
Zaczyna się jej nawet wydawać, że zna ludzi, którzy mieszkają w jednym z nich. Uważa, że prowadzą doskonałe życie. Gdyby tylko mogła być tak szczęśliwa jak oni.
I nagle widzi coś wstrząsającego. Widzi tylko przez chwilę, bo pociąg rusza, ale to wystarcza.
Wszystko się zmienia. Rachel ma teraz okazję stać się częścią życia ludzi, których widywała jedynie z daleka. Teraz się przekonają, że jest kimś więcej niż tylko dziewczyną z pociągu.

 Nie wiem,gdzie podziała się moja siła,nie pamiętam jak ją straciłam. Myślę,że kawałek po kawałku odłupało ją życie,że się powoli zużyła.

Opinia: Pamiętam ten fenomen związany w około tej książki i to jak dużo osób chwaliło ją. W końcu, kiedy natrafiłam na nią w bibliotece byłam uradowana, że nareszcie przeczytam i dowiem się, dlaczego ludzie tak kochają tą książkę. Chyba miałam za bardzo duże oczekiwania w względem niej, bo osobiście uważam, że nie jest taka świetna. Czuje lekkie rozczarowanie jak na tak dużą skale popularności. Zamiast dużych emocji, napięcia, ta powieść spowodowała u mnie jedynie znużenie i mnie znudziła.
Od razu, kiedy otwieramy książkę możemy poznać Rachel, która jest uzależniona od picia alkoholu po rozstaniu się z swoim ukochanym mężem. Osoba, która utraciła sens swojego życia oraz osiąga praktyczne dno w swoim jak to beznadziejnym i szarym życiu.
Po mimo bólu, kiedy dochodzi do tragedii, którą widzi z daleka i to z pociągu potrafi się ogarnąć i po woli małymi kroczkami stara się uporządkować swoje życie oraz za wszelką cenie rozwiązać sprawę morderstwa.
Co do samego wątku morderstwa podobał mi się na samym początku, bo w końcu myślałam, ze nie zgadnę, kto zabił tą dziewczynę, ale jednak los lubi robić figle i niestety w połowie książki już wiedziałam, kto za tym stoi. Chyba powinnam zostać detektywem xD
W sposób, w jaki opisuje autorka podobał mi się. Wszystko jest lekkie i przejrzyste nie trzeba długo się zastanawiać nad niektórymi opisami tak jak to bywa, w niektórych książkach. Myślę, że wątki są na swój sposób tajemnicze i  z lekką fabułą, co powoduje tym samym przynajmniej u mnie ciekawość dopiero na końcu. Co dla mnie jest wielkim minusem.
Miałam nadzieje, że wątek z pociągiem będzie jakoś bardziej ciekawszy i bardziej rozwinięty, co się jednak nie stało, a szkoda, ponieważ uważam, że autorka mogła to jakoś tajemniczej wykorzystać.
Dużą cześć akcji zauważyłam skupia się na wątku tym ze Rachel jest samotna i czuje wielki ból spowodowany, że jej kochany rzucił ja dla innej kobiety. Niestety to tez jest kolejnym minusem. Chodź mimo wszystko z brakiem pamięci o tamtej nocy, gdy widzi te wszystkie straszne rzeczy jest ciekawe.
Podsumowując całość uważam, że książka mogła być lepiej napisana, chodzę nie jest najgorsza pomimo moich dużej ilości krytyki. Uważam, że czyta się ją lekko i dość szybkim tempie. Czy ją polecam? Uważam, że każdy powinien odpowiedzieć sobie na te pytanie.


Nie ma nic bardziej bolesnego i destrukcyjnego niż podejrzliwość.

piątek, 8 grudnia 2017

"Miasto Kości" Cassandra Clare


Kochać to niszczyć, a być kochanym, to zostać zniszczonym

Tytuł: Miasto Kości
Autor: Cassandra Clare
Cykl: Dary Anioła
Seria: Ze świata nocnych łowców
 Wiesz jakie jest najgorsze uczucie, jakie mogę sobie wyobrazić? Nie ufać osobie, którą się kocha najbardziej na świecie.



Opis: Tysiące lat temu, Anioł Razjel zmieszał swoją krew z krwią mężczyzn i stworzył rasę Nephilim, pół ludzi, pół aniołów. Mieszańcy człowieka i anioła przebywają wśród nas, ukryci, ale wciąż obecni, są naszą niewidzialną ochroną. Nazywają ich Nocnymi Łowcami. Nocni Łowcy przestrzegają praw ustanowionych w Szarej Księdze, nadanych im przez Razjela. Ich zadaniem jest chronić nasz świat przed pasożytami, zwanymi demonami, które podróżują między światami, niszcząc wszystko na swej drodze. Ich zadaniem jest również utrzymanie pokoju między walczącymi mieszkańcami podziemnego świata, krzyżówkami człowieka i demona, znanymi jako wilkołaki, wampiry, czarodzieje i wróżki. W swoich obowiązkach są wspomagani przez tajemniczych Cichych Braci. Cisi Bracia mają zaszyte oczy i usta i rządzą Miastem Kości, nekropolią znajdującą się pod ulicami Manhattanu, w której leżą zmarli Łowcy. Cisi Bracia prowadzą archiwa wszystkich Łowców Cieni, jacy kiedykolwiek żyli. Strzegą również trzech boskich przedmiotów, które anioł Razjel powierzył swoim dzieciom. Jednym z nich jest Miecz. Drugim Lustro. Trzecim Kielich. 

- Następnym razem, kiedy postanowisz się zranić, żeby przyciągnąć moją uwagą, pomyśl, że czułe słówka działają cuda.


Opinia: „Miasto Kości” było kolejną książka, którą sięgnęłam po obejrzeniu jej ekranizacji zarówno jak i filmu z 2013r jak i obecnego serialu. Jak i kolejnym powodem sięgnięcia po nią było również to, że Sassy mi ją gorąco poleciła.
Słyszałam już o niej bardzo wiele dobrego, każdy się zachwiał książką. Mówił, jaka ona jest wspaniała, zachwycali się ją i takie rożne pozytywne rzeczy. Podchodząc do czytania pierwszej części podeszłam z oczekiwaniami niezbyt wygórowanymi, ponieważ oglądałam już serial i film wiec książka nie powinna mnie niczym tak naprawdę zaszokować ani zaciekawić. Jednak się bardzo myliłam, bo mimo po obejrzeniu książka jest przeciwieństwem i pozwala naprawdę żyć się z bohaterami, bardziej poczuć to, co czują i jak się borykają z różnymi problemami tak naprawdę.
Akcja rozgrywa się w Nowym Yorku, gdzie tam poznajemy Clary, utalentowaną, zdolną artystkę mieszkająca szczęśliwie ze swoim mamą. Ma najlepszego przyjaciela Simona, który potajemnie podkochuje się w niej. Można powiedzieć, że historia bardzo typowa dla książek, ale jednak tak nie jest, ponieważ któregoś dnia piękny świat Clary wywraca się do góry nogami. Poznaje zbuntowanego Jaca, który okazuje się być nocnym łowcą. Również potem jak się okazuje możemy poznać Izzy i Aleca. I tutaj oczywiście jednak muszę wtrącić swoje trzy grosze. Bohaterowie są świetnie dobrani. Na początku nie lubiłam zadumanej w sobie Izzy, ale jednak potem przekonała mnie do siebie, bo tak naprawdę jest „przykryta” taką warstwą ochroną, ponieważ musiała się wpasować. Jack tak, tak jak wszyscy miłośnicy tej postaci zakochałam się w nim i pokochałam całym serduszkiem. Tak naprawdę każdy bohater w książce  coś wnosi i jest na swój sposób ciekawa. Postacie bardzo różne, stanowiące swoje kontrasty. Wampiry, wilkołaki, demony, czarownicy i pozostałe rodzaje pół-ludzi ze świata cienia są dobrze, a nawet bardzo dobrze nakreślone. Jeśli chodzi o głównych bohaterów... Nie myślałem, że to się tak skończy. 
Historia jest fascynująca i z każdą czytaną stroną coraz to ciekawsza i wzbudzająca emocje, co kryje się za tyle tajemnicami dalej. Można by powiedzieć, że dla zaawansowanych czytelników może być ona bardzo przewidywalna, ale moim zdaniem tutaj możemy pominąć ten mały minus.
Historie czyta się ją szybko i przyjemne. Osobiście, pomimo, że oglądałam ekranizacje jednak mimo wszystko nie mogłam się od niej oderwać tak naprawdę. Czytając książkę, myślałam, że będzie dość nudna, przewidywalna mimo wszystko, ale po opisie można pomyśleć jednak, że właśnie to jest kolejne romansidło jednak uważam, że to tylko dodatek do całości
Akcja płynna i rewelacyjna. Przyjemna w czytaniu, lekka z momentami poczuciu humoru. Autorka świetnie nakreśliła całą historie, a końcowa tylko powoduje na czytanie kolejnej części. 
Serdecznie polecam każdym tą serie.

Chciałbym cię nienawidzić. Chcę cię nienawidzić. Próbuję cie nienawidzić. Byłoby o wiele łatwiej, gdybym cię nienawidził. Czasami myślę, że cię nie nawidzę, a potem cie spotykam i..



piątek, 24 listopada 2017

"Lek na śmierć" James Dashner


Pozwólmy ludzkości kopnąć w kalendarz albo róbmy okropne rzeczy, żeby ją ocalić. Nawet ci nieliczni, którzy są odporni, prawdopodobnie nie przetrwaliby długo w świecie, gdzie dziewięćdziesiąt dziewięć przecinek dziewięć ludzi zmienia się w krwiożerczych psycholi.

Tytuł: 
Lek na śmierć
Autor: James Dashner
Cykl: Więzień Labiryntu

Opis: Thomas wie, że DRESZCZowi nie można ufać, ale oni twierdzą, że czas kłamstw już się skończył, że zgromadzili w toku Prób wszystkie dane, jakie dało się zebrać, a teraz chcą przywrócić Streferom pamięć, bo potrzebują ich pomocy w ostatecznej misji. Streferzy muszą dobrowolnie pomóc uzupełnić mapę, która pozwoli stworzyć lek na Pożogę.DRESZCZ nie wie jednak, że stało się coś, czego żadne Próby i żadne Zmienne nie pozwoliłyby przewidzieć. Thomas przypomniał sobie dużo więcej, niż przypuszczają.I wie, że nie może wierzyć w ani jedno słowo z tego, co twierdzi DRESZCZ.Czas kłamstw już się skończył. Ale prawda jest bardziej niebezpieczna, niż Thomas kiedykolwiek mógł sobie wyobrazić.
Czy ktokolwiek przetrwa poszukiwania leku na śmierć?


- Próbowałem, ale nie byłem w stanie powstrzymać tego czegoś, co mnie kontrolowało.
- Chłopie, próbowałeś mi obciąć wiesz co!
Thomas zaśmiał się, czego nie robił już od dawna. Przyjął to z przyjemnością.
- A szkoda. Mogłem ocalić świat przed przyszłymi małymi Minho.


Opinia: Trzecia  i ostatnia cześć z cyklu „Więzień Labiryntu”. Tak jak poprzednie części zawsze tak wychodziło, że czytałam po obejrzeniu filmu. Tak tą przeczytałam przed premierą.
Pomimo czytanych negatywnych opinii na temat tej części mogę stwierdzić, że nie jest taka zła jak na zakończenie.
Nasi bohaterowie z poprzedniej części przeżywają wszystkie emocje, jakie są tylko możliwe, a w tej jest jeszcze więcej ich jak w poprzednich. Jak sam tytuł wskazuje Thomas wraz ze swoją paczką muszą znaleźć lek na pożengę. On wieży, że nie może wierzyć w ani jedno słowo DRESZCZ-owi, ale czy na pewno pomimo tego, co sobie przypomina ?
Thomas, jako bohatera uważam za bardzo twardego po mimo wszystkiej krzywdy, którą spotkał jest silną osobą. Może i przezywa chwile załamania, ale kto by nie przeżywał ? Jest śliną osobą i oddanym przyjacielem. Mniho oraz Newn razem z nim tworzą świetną i zgrana paczkę, pomimo nie zgodności w wielu sytuacjach. Brenda ? Na samym początku byłam świecie przekonana, że kolejny raz oszuka streferów, ale z biegiem czasu przekonałam się do niej bardziej niż do Teresy. Team Brenda zdecydowanie :D
Początek jest dość skomplikowany do przetworzenia jak na taką książkę. Autor tak przyśpiesza akacje jakby naglę opamiętał się, że to jest jego ostatnia cześć i musi wszystko wyjaśnić. Co bardzo pogarsza jego sytuacje moim zdaniem, ponieważ uważam, że początek powinien być jednak lekki, ale zachęcać do czytania. Jednak tutaj tego mi bardzo brakowało.
Lektura jest dość szyba w czytaniu, ponieważ ciągle coś się w niej dzieje. Co dla mnie jest naprawdę dużym plusem w czytaniu, bo wiem, że zaraz jej nie przerwę na parę dni. Fakt, że czasami musiałam odłożyć książkę, ale to tylko, dlatego, że nie mogłam uspokoić swoich emocji i po prostu musiałam przerwać na parę godzin i oswoić się z paroma sytuacjami. Jednym z takich przykładów powrót zmarłej osoby z poprzedniej części. Naprawdę rozerwała mnie na kilka fragmentów. I jego przemiana. Jestem jak najbardziej na plus tym, że autor szokuje czytelnika. To zawszę dobrze wychodzi.
Autor moim zdaniem świetnie sobie poradził z całym cyklem, a zakończenie uważam za dobre. Ostatni rozdział naprawdę wbił mnie w fotel, ponieważ naprawdę nie spodziewałam się takiego zakończenia. Nie wyobrażam sobie nawet innego. A Epilog ? Epilog to zaskoczenie jeszcze większe niż ostatni rozdział. Mimo, że trochę już minęło czasu od przeczytania ksiązki, dalej w głowie mam ostatnie zdania, które są bardzo mocne. Nie wyobrażam sobie innego zakończenia dla całej trylogii. Jest bardzo dobre.

Podsumowując, książka jest dobra mimo tych wszystkich negatywnych opinii na jej temat. Tym, co nie czytali trylogii „Więzień Labiryntu” gorąco polecam na te jesienne dni. 


- Tommy, wylaksuj.
- Wylaksować? Ten stary sztamak właśnie powiedział, że nie jesteś odporny na Pożogę. Jak możesz...
- Człowieku, nie martwi mnie cholerna Pożoga. Kurna, nigdy nie sądziłem, że dożyję aż do tego momentu - a życie nie było jak dotąd szczególnie zarąbistym doświadczeniem

środa, 15 listopada 2017

"Szukając Alaski" - John Green


W którymś momencie wszyscy podnosimy wzrok i uświadamiamy sobie, że zgubiliśmy się w labiryncie.

 Tytuł: Szukając Alaski
Autor: John Green



Opis: Porównywany z przełomowym "Buszującym w zbożu" J.D. Salingera literacki debiut Johna Greena to powieść o myślących i wrażliwych młodych ludziach. Zbuntowanych, szukających intensywnych wrażeń i odpowiedzi na najważniejsze pytania: o miłość, która wywraca świat do góry nogami, o przyjaźń, której doświadcza się na całe życie.
Niezapomniana opowieść o odkrywającym życie Milesie zakochanym w szalonej, zbuntowanej Alasce, dzięki której odnalazł Wielkie Być Może – czyli najintensywniejsze i najprawdziwsze doświadczenie rzeczywistości.

Jezu, nie mam zamiaru być jednym z tych, którzy siedzą, gadając o tym, co zamierzają zrobić. Po prostu to zrobię. Wyobrażanie sobie przyszłości to rodzaj beznadziejnej tęsknoty.

Opinia: Kolejny raz sięgnęłam do książki Johna Grena i mogę stwierdzić, że tym razem się na pewno nie zawiodłam.
O czym jest ta powieść ? O Milesie, który w cale nie ma przyjaciół, lecz to zmienia się wraz z przeprowadzką do szkoły z internatem. Jego współlokator „Pułkownik” okazuje się być w paczce zbuntowanych w tej szkole. Szybko się zaprzyjaźniają, a Miles poznaje Alaske. Dziewczyna jest tajemnicza, zbuntowana, ale i też wyzwolona, a przede wszystkim uwielbia papierosy, oraz alkohol. Nasz bohater zakochuje się w niej na zabój. Co prowadzi do paru konfekcyjnych sytuacji w jego życiu studenckim. 
Co do całości? Bardzo podoba mi się to jak główny bohater postrzegał rożne rzeczy. Czułam się czasem tak jakbym to ja przeżywało to już kiedyś. Książka prowadzi do bardzo dużej reelekcji w naszym życiu. I chyba za to kocham Greena, że zawsze prowadzi czytelników do właśnie takich przemyśleń nad swoim życiem. Dla mnie jest naprawdę na plus w książkach i bardzo to doceniam w autorach.
Co jeszcze? Dużo jest humoru. Przepełniona wieloma bolesnymi doświadczeniami. Na prawdziwej przyjaźni w trudnych sytuacjach życiowych. A przede wszystkim na podejmowanie decyzji tych złych i tych dobrych. Po prostu jest lekka, na jesienne wieczory, przyjemna w czytaniu, idealna, alby oderwać się od codzienności.
Co mi się nie podobało ? Wydaje mi się, że książka jest dość przewidywalna przynajmniej dla mnie taka ona była. Czytając pierwsze strony i widząc chłopca bez przyjaciół już wiedziałam, że będzie miał on kolegów, gdy tylko się wyprowadzi. To takie przecież dość przewidywalne. Nie wiem, dlaczego, ale w połowie książki również sobie uświadomiłam, że jeden z bohaterów umiera, co też się stało, a jego śmierć nie tak bardzo mnie wstrząsnęła, bo już wiedziałam, że to się wydarzy.
Wiec uważam, że książki, które da się przewidzieć, co będzie w fabule spada nagle ocena jej. To tak jak oglądasz jakiś film, ale ktoś ci powiedział, co będzie na końcu. Gdzie jest w tedy jakąś satysfakcja z oglądania? Nie ma żadnej. Tak samo jest z książka, gdy przewidujesz ją.

Czy polecam książkę ? Uważam, że jest to książka dla wszystkich dla młodzieży i dorosłych, ponieważ po przeczytaniu, każdy coś z niej wycjagnie. A po przeczytaniu końcówki i zamknięciu je po prostu pomyśli. 

Wykorzystujesz przyszłość, aby uciec od teraźniejszości.

sobota, 14 października 2017

Jesienny Book Tag :)


Witam :)  
na tej stronie po bardzo długiej przerwie
Można by powiedzieć ze to takie wakacje były od naszego bloga 
Ale nie martwcie się już wracamy do was z nowymi książkami przeczytanymi :D
A na początek naszego przywitania zapraszamy wasz na jesienny book tag.
Mamy nadzieje, że wam się spodoba on tak jak nam.




1.) Szeleszczące liście – świat jest pełen kolorów: wybierz książkę z jesiennymi barwami na okładce.
Sassy Girl: Zdecydowanie cień wiatru, mimo, że okładka jest dwukolorowa to ma w sobie to coś z jesieni. Do tego obrazek jest taki jesienny.
Koala: Od razu po przeczytaniu tego w głowie miałam już "Harry Potter". Nie wiem dlaczego, ale strasznie kojarzy mi się z jesienną i tą aurą. Okładki faktycznie ma barwy jesienni. 


2.) Cieplutki sweter – w końcu jest na tyle zimno, by chodzić w grubych, ciepłych swetrach: która książka wywołuje w tobie uczucie puchatego ciepełka?
Sassy Girl: Są złe i dobre źle momenty w Buntownik Jay Crownover ale to właśnie ona wywołuje takie ciepełko
Koala: Myślę, że to będzie książka"Zaczekaj na mnie"

3.) Jesienna burza – wicher wieje, deszcz się leje: wybierz książkę do czytania w burzowy dzień.
Sassy Girl: Myślę, że to będą Igrzyska Śmierci albo tak jak Koala napisała Dary Anioła. To książki, w które możemy się wczuć i przenieść się w inny świat, nie patrząc na deszcz za oknem.
Koala: Wybieram serie Dary Anioła. Myślę, że książka jest odpowiednia na każda porę roku i właśnie na jesienną najbardziej. 

4.) Chłodne, rześkie powietrze: wskaż najciekawszą fikcyjną postać, z którą zamieniłabyś się miejscami (w oryginalnym wyzwaniu polecenie dotyczyło „the coolest person”).
Sassy Girl: Eeee myślę, że byłaby Tessa Grey z Diabelskich Maszyn
Koala: Zamieniła miejscami ? Najgorsze, że zawsze jakaś postać przechodzi przez ciężki okres, którego bym nie mogła w swoim życiu, ale jeżeli bym musiała wybrać wybrałabym  Ally Hanningan z "Ostatniej spowiedzi". Naprawdę podobał mi się jej charakter, mimo ze czasami za szybko podawała się. 

5.) Gorący cydr jabłkowy: która książka jest według ciebie niedoceniana i chcesz, by stała się kolejnym bestsellerem?
Sassy Girl: Zdecydowanie The Desing R.S. Grey. Czytałam książkę w nieoficjalnym tłumaczeniu i jest świetna. Żałuję, że nie jest przetłumaczona na język polski.
Koala: Od razu przychodzi mi "Paragraf 5" Sądzę, ze jest bardzo dobrą książką pełną emocji i pozytywnej energi.

6.) Pumpkin Spice: jaki jest twój ulubiony, jesienny posiłek?
Sassy Girl: Gorąca czekolada z piankami, ale to nie posiłek. Dlatego wybieram lazanie, która kojarzy mi się z jesienią.
Koala: Chyba nie mam jakiegoś ulubionego jesiennego posiłku i to w sumie straszne :O 

poniedziałek, 10 lipca 2017

"Never Never" Colleen Hoover and Tarryn Fisher


 Przeznaczenie to pole magnetyczne przyciągające nasze dusze do pasujących do nas ludzi, miejsc i rzeczy.

Autor : Colleen Hoover and Tarryn Fisher 
Tytuł: Never Never  

(...) ból jest konieczny, bo żeby odnieść sukces każdy musi najpierw nauczyć się walczyć z przeciwnościami losu.

Opis:  I nie pokocham.
Nigdy, przenigdy.
Czasem wspomnienia mogą być gorsze niż zapomnienie. Charlie i Silas są jak czyste karty. Nie wiedzą, kim są, co do siebie czują, skąd pochodzą ani co wydarzyło się wcześniej w ich życiu. Nie znają swojej przeszłości. Pomięte kartki, tajemnicze notatki i fotografie z nieznanych miejsc muszą im pomóc w odkryciu własnej tożsamości.
Ale czy można odbudować uczucia? Czy można chcieć przypomnieć sobie… że ma się krew na rękach? A jeśli prawda jest tak szokująca, że tylko zapomnienie chroni przed szaleństwem? Umysły Silasa i Charlie pełne są mrocznych tajemnic.
On zrobi wszystko, by wskrzesić wspomnienia.
Ona za wszelką cenę chce je pogrzebać.
Nigdy nie zapominaj, że to ja jako pierwszy cię pocałowałem.
Nigdy nie zapominaj, że będziesz ostatnią, którą pocałuję.
I nigdy nie przestawaj mnie kochać.
Nigdy…

Wiem, że to dziwaczne, ale przecież właśnie za to mnie kochasz. Kochasz mnie za to, jak bardzo kocham Ciebie. Bo taka jest prawda. Kocham Cię aż za bardzo. Bardziej niż powinno się kochać.

Opinia:  W końcu przyszła pora na książkę, za która miałam przeczytać już dawno temu i którą polecali mi dużo ludzi.  Byłam ciekawa, co tym razem zaoferuje mi autorka, a przede wszystkim jak wypadnie w duecie z Tarryn Fisher, której twórczości nie miałam jeszcze okazji poznać.
Autorki opisują dwie historie, które się łączą.  Akacja rozgrywa się w Nowym Orleanie, gdzie mieszka Stles i Charlir, którzy tracą pamięć. Nie wiedza nic tylko poszczególne rzeczy. Muszą znowu na nowo poznać siebie jak i innych, a przede wszystkim poznać, dlaczego stracili pamięć i dlaczego nawet nie popamiętają swoich imion. Tak naprawdę poznać co za tym wszystkim stoi. Wiec, co tak naprawdę to spowodowało miłość, rodzinna, intryga ? Tego wam już nie powiem, bo nie chce robić wam spoilerów.
Z początku miałam septyczne nastawienie, gdy przeczytałam parę rozdziałów to nastawienie szybko się zmieniło. Z strony na stronę oczówałam coraz bardziej irytacje tego ze tak naprawdę nie mogę przewidzieć autorki. Ciągłe zapytania i głowienia się powodowały, że musiałam dalej czytać. Tak było strasznie, ponieważ  napaliłam się na końcówkę spodziewając się jakiegoś mega dobrego zakończenia, ale niestety autorki mnie w tym rozczarowały najbardziej. Jest mi z tego powodu przykro, bo mogły to naprawdę dobrze skończyć i przede wszystkim bardziej ciekawie. Ale tak naprawdę końcówkę nam rekompensuje ciekawe przygodę Stlesa i Charli, którzy na nowo się poznają i odkrywają swoje przeznaczenie i intrygi rodziców. Trochę ta ksiązka przypominała mi Romeo i Julie i chyba nie tylko ja to stwierdzę.  
Podsymuwująć całość oczekiwałam czegoś bardziej wow, bo przecież ksiązki Colleen, która zachwyciłam mnie książką „Hopeless” i podbiła moje serce. Chodź Tarryn jeszcze nie poznałam i nie mogłam stwierdzić jak pisze cieszyłam się na tą współprace. Mimo wszystko stwierdzam, że dostałam, co chciałam, romans, tajemnica, dużo akcji i opisów.
Stwierdzam, że mimo tego warto przeczytać.. ba nawet zarwać jedną nockę na przeczytanie tej historii. Gwarantuje wam, że nie da wam wytchnienia oraz zmusza do czytania. Autorki tak manipulują historią, że chce się czytać i czytać. Uważam, że to jest bardzo dobry plus tego.
Tak naprawdę tym, którzy jeszcze nie zdążyli przeczytać „Neper Never” Polecam wszystkim.

 Jestem zbyt pijany Tobą. Nigdy nie tknąłem nawet kropli alkoholu, ale jestem pewien, że tak się właśnie czują pijani.

niedziela, 2 lipca 2017

"November 9" - Colleen Hoover


Nigdy nie będziesz w stanie się odnaleźć, jeśli zatracisz się w kimś innym.

Tytuł: November 9

Autor: Colleen Hoover


Kiedy znajdujesz miłość, to ją bierzesz. Chwytasz obiema rękami i robisz co w swojej mocy, żeby jej nie puścić. Nie możesz tak po prostu od niej odejść i oczekiwać, że będzie trwać, dopóki nie będziesz na nią gotowa.



„Kryminał kończy się, gdy zabójca zostaje schwytany. Biografię wieńczy ostatnie słowo o opisywanym życiu. Historia miłosna powinna połączyć zakochanych, prawda? W takim razie to chyba nie jest opowieść o miłości...“

9 listopada to data, która zaważyła na losach Fallon i Bena. Tego dnia spotkali się przypadkiem i od tej chwili zaczynają tworzyć dwie historie: jedna to ich życie, drugą pisze Ben zauroczony swoją nową muzą. Choć los postanawia ich rozdzielić, to wzajemna fascynacja jest na tyle silna, że nie może pokonać jej ani czas, ani odległość. Co roku 9 listopada rozpoczyna kolejny rozdział historii - tej realnej i tej fikcyjnej. Gdy nieubłaganie zbliża się koniec powieści, szczęśliwe zakończenie wydaje się jedynie mrzonką, bo historia na papierze zaczyna różnić się od tej, w którą wierzy Fallon…

„Zagubiliśmy się między fikcją a rzeczywistością. Nieważne, jaką wersję poznacie. Nieważne, który z ostatnich rozdziałów okaże się tym prawdziwym. Ważne jest tylko jedno: zawsze będę ją kochał“.

Nowa książka Colleen Hoover to opowieść o młodym pisarzu, jego niezwykłej muzie i przeznaczeniu, które ukrywa między wierszami coś więcej niż miłość.
Ciało jest po prostu opakowaniem dla prawdziwego daru wewnątrz.


Klimat książek Colleen Hoover czuje się w momencie, kiedy ma się je w dłoni. Towarzyszące uczucie jest wtedy naprawdę niesamowite.

9 listopada to dla Fallon najgorsza data w życiu. Tego dnia parę lat wcześniej pożar zostawił po sobie blizny na jej ciele. Dla Bena również ten dzień nie należy do najlepszych z powodu śmierci swojej matki. Dwójka nieznajomych ludzi przez przypadek spotyka się w restauracji i 9 listopada nie jest już złym dniem.

W wieku osiemnastu lat Fallon spotka się ze swoim ojcem w restauracji, przedstawia mu plan wyprowadzki do Nowego Yorku, krytykuje jego niektóre wybory, gdyż uważa, że to on jest winny blizn szpecących jej skórę. Kiedy wspomina o Broadwayu, reakcja ojca nie jest taka, jaką dziewczyna spodziewała się usłyszeć. W podobny sposób reaguje na wieść o chłopaku córki, który zjawia się nagle przy ich stoliku. Tym chłopakiem jest młody, przystojny Ben, który przysłuchując się z boksu dalej rozmowie dziewczyny z ojcem postanawia uratować ją z opresji.

Fallon była szesnastoletnią dziewczyną, kiedy pożar zniszczył jej pewność siebie oraz szansę na zostanie aktorką. Za każdym razem, gdy wychodzi na miasto zakrywa połowę swojej twarzy, by ludzie nie musieli patrzeć na blizny. Jednak wraz z upływem kolejnych rozdziałów zmienia się w dziewczynę, która chodzi z wysoko uniesioną głową. A to wszystko dzięki Benowi, chłopakowi, którego poznaje właśnie 9 listopada.

Młody pisarz po raz pierwszy jej mówi, że jest piękna i każe jej spełniać swoje marzenia. Wszystko jest na dobrej drodze, no prawie. Fallon tego dnia wyjeżdża do wielkiego miasta, co jest równoznaczne z ich rozłąką. Jednak postanawiają spotykać się przez kolejne pięć lat w dzień rocznicy ich poznania, dopóki dziewczyna nie odnajdzie siebie i będzie pewna zakochania. Jest pewien haczyk - oboje muszą zablokować się na każdym możliwym portalu społecznościowym, by ograniczyć ich kontakt do absolutnego minimum.

Prócz serii Pułapka Uczuć nigdy nie poczułam rozczarowania czytając książki tej autorki. Potrafi wszystkie uczucia, pomysły przelać na papier. Czytając November 9 nie raz śmiałam się przez teksty głównego bohatera, miałam także ochotę płakać, bo Colleen potrafić bardzo dobrze grać na ludzkich uczuciach. Potrafiła też zaskoczyć mnie końcówką, bo nigdy nie podejrzewałabym kto faktycznie odpowiedzialny jest za wzniecenie pożaru.

Z pewnością nie była to ostatnia książka Colleen Hoover, po którą sięgnęłam. Autorka pisze coraz lepiej, dlatego też zachęcam do sięgnięcia po nowsze dzieła.

- Ben. Czy ty... uprawiasz ze mną booksting?- Booksting?- Tak. No wiesz, kiedy seksowny facet rozmawia z dziewczyną o książkach. To jak sexting, tyle że na głos i z książkami zamiast seksu. Nie żeby to miało coś wspólnego z smsami. Dobra, więc pewnie nie ma też nic wspólnego z sextingiem, ale w mojej głowie to miało sens.